[Rozmiar: 139014 bajtów]

MARZENNA i MAREK FILIKS
LASÓWKA 36
57 - 517 BYSTRZYCA KŁODZKA
74 811 90 11
605 273 843


Po kilku dniach odpoczynku możemy powspominać pobyt w Lasówce. Dzięki uprzejmości i zaangażowaniu naszych sponsorów Marzenny i Marka Filiksów przeżyliśmy tam niesamowite chwile. Każdy dzień był pełen wrażeń. W podróż wyruszyliśmy w czwartek rano i po 10 godzinach jazdy stanęliśmy
w gościnnych progach Smoczego Dworu. Tam czekała na nas smaczna kolacja i piękne pokoje. Zmęczenie minęło jak ręką odjął i zaczęło się radosne szaleństwo dzieciaków. Piątkowy poranek rozpoczął się od śniadania i spaceru
po przepięknej okolicy. Po obiedzie powędrowaliśmy na czeską stronę do parku linowego
w Bedhiżówce u stóp Gór Orlickich. Dzieciaki wyszalały się na linowych przeszkodach, pograły również w mini golfa. Sobota to pierwszy dzień prawdziwego wędrowania po górach. Zaczęliśmy od góry Gniewosz i obelisku upamiętniającego przejście wojsk Sobieskiego. Pan Marek Filiks to chodząca encyklopedia, zasypywał nas wiadomościami historycznymi i geograficznymi. Potem było Międzygórze w Masywie Śnieżnika. Zachwycił nas
Rezerwat Wodospadu Wilczki, Ogród Bajek
oraz Maria Śnieżna pod
górą Igliczna - pielgrzymkowy kosciółek Matki Boskiej Śnieżnej. Sponsorzy dostarczyli nam również nocnych atrakcji w postaci ilumunacji
świetlnych kolorowej fontanny w Dusznikach Zdroju. Wróciliśmy okolo godziny 23.00. Po drodze karmiliśmy dziki. Jedyny dzień kiedy padał deszcz (na szczęście jak stwierdziły zmęczone sobotnią wędrówką dzieci) to niedziela. Nikt się jednak nie nudził. Był bilard, piłkarzyki, turniej tenisowy i
sesja fotograficzna ze sponsorami. Żegnaśmy się również z Panią Marzenką, która musiała wracać do Wrocławia do pracy. Uściskom nie było końca. W poniedziałek wyruszyliśmy na podbój Bystrzycy Kłodzkiej i Kłodzka. Podziwialiśmy widoki z Baszty Rycerskiej oraz fortyfikacje Twierdzy Kłodzkiej, gdzie oprowadzał nas przewodnik w autentycznym
stroju wojsk pruskich, na dodatek z wielkim poczuciem humoru. Na przepięknej Starówce zjedliśmy przekąski i lody. Wtorek był bardzo wyczerpującym dniem. Zaczęliśmy od Kudowy Zdroju. Zwiedzaliśmy tam
Muzeum Zabawek, Kaplicę Czaszek oraz Park Zdrojowy. Następnie wyruszyliśmy w niezapomnianą wędrówkę na Szczeliniec Wielki - najwyższy szczyt Gór Stołowych po polskiej i czeskiej stronie. Zachwyciły nas skalne rzeźby.
Piękno natury nie ma sobie równych. W środę pojechaliśmy do Czech a konkretnie do Dwór Kralowe do ZOO
i na safari. Słoneczko mocno przygrzewało więc woda w basenie czekała na nasz powrót. Dzieciaki nie dały się namówić na
inne zaplanowane przez Pana Marka atrakcje tylko cieszyły się wodą. Szalały w basenie do wieczora. Zamiast kolacji był grill i ognisko.
Niektórzy ujawnili swoje talenty muzyczne i wokalne (brawo Czarek). Czwartek był dniem poszukiwania grzybów (ale nie takich zwyczajnych). Znów udaliśmy się w góry,
tym razem Ścieżką Skalnych Grzybów. Pierwszego znalazła Kaja. Miał olbrzymie rozmiary. Uwieczniliśmy go na zdjęciu. Po drodze do Polanicy Zdroju przejeżdzaliśmy obok Bazyliki w Wambierzycach. Końcowym akcentem czwartkowej wędrówki był tor saneczkowy zaprzyjaźnionego
z naszym sponsorem Pana Wojtka Zaczyka. Wyszaleliśmy się do woli. Wieczorem obowiązkowe wariactwa w basenie oraz zbirowa gra w piłkę
(nikt nie przestrzegał zasad ale wszyscy bawili się świetnie). Wreszcie nadszedł czas pożegnania. Mimo wielkich protestów kochanych sponsorów musieliśmy troszeczkę skrócić nasz pobyt w Lasówce ze względu na nieprzewidziane wcześniej okliczności. Ze łzami w oczach opuszczaliśmy Smoczy Dwór i wyruszyliśmy w drogę powrotną do domu. Na dworcu we Wrocławiu znów były łzy pożegnania i słowa podziękowania. Tych chwili nie zapomnimy.
Dziękujemy za wszystko Państwu Filiksom. Pozdrawiamy Anię, Sebę i Panią Dorotkę oraz wszystkich z którymi tam zetknęliśmy się.

stat4u